Do góry
Indie 2.0
Skomentuj
Copyright © Parampara 2009 Kasia Horwat Maciek Paszkowski       Strona główna       Webmaster       Kontakt
Wejście do Kathakali Centre i MC tamtejszych imprez. Kwiatki na ziemi są codziennie misternie usypywane z białego proszku - aż szkoda było po nich chodzić.
W teatrze grają tu tylko mężczyźni. Do damskich ról przygotowują się tak jak ten oto tancerz, który zagra piękną Draupadi
Występ Kathakali
W tym oto szpitalu chcieli leczyć Maćka przeziębienie zastrzykami w brzuch. Zamiast tego postanowiliśmy wypróbować aptekę z tzw. English medicines. Jedyna, którą znaleźliśmy w Fort Cochin (a jest to naprawdę spora dzielnica) wyglądała jak stragan z warzywami na pierwszym lepszym targowisku. Leki leżały w ścisku i nieładzie na półkach, w upale i pyle, częściowo na słońcu. I co z tego, skoro działały.
Chinese fishing nets to coś, co trzeba w Cochin koniecznie zobaczyć. Wciaż używane, swoim ogromem robią niesamowite wrażenie.
Przetwórnia imbiru ukryta jest w zaułku, do którego nie trafilibyśmy sami. Trafić tam jednak naprawdę warto. Uderzający jest duszący, kłujący, bardzo intensywny zapach i pył, w którym kobiety muszą tam pracować. Nie jest to widoczne akurat na tym zdjęciu, ale większość z nich zakrywa twarz chustą.
Do tego sklepu trafiliśmy przypadkiem. Być może w Polsce taksówkarz umarłby z nudów i zdążył się dobrze podirytować, bo nie nabija taryfy. Nasz rikszarz był jednak wniebowzięty. W końcu dostanie prowizję od przyprowadzania wydających rupie turystów.
W Kerali, której stolicą jest Kochin, grubo ponad 90 proc. mieszkańców umie czytać i pisać.
Szatniarze-obuwniarze to kolejny zawód wykonywany w tym cudownym, nierealnie-zawsze-fascynującym-a-czasem-magicznym miejscu. Niektóre sandały w końcu zasługują na przypilnowanie.
Świątynia Chottanikkara
Mandalam Festival
Każdy śliczny słonik, by się pięknie w świątyni prezentować, bierze może nie rytualny, ale z pewnością przyjemny prysznic. Skrobie się go twardą łupiną kokosa niczym gąbką.
Posiadanie słonia to niebezpieczny, ale bardzo opłacalny biznes. Można go np. wynająć świątyni na takie okazje jak ta - Mandalam Festival. Mniejsze świątynie mogą sobie pozwolić raptem na kilka słoni - w Chottanikkara Devi Temple mogliśmy ich oglądać 13. Najpiękniejsze w całym festiwalu było chyba to, że do słoni dało się podejść tak blisko, że jeśli tylko starczyło odwagi, można było je pogłaskać.
Holenderskie rowery, mimo iż produkowane prawdopodobnie na miejscu, rządzą nawet Indiami.
Na brzegach tego i dziesiątek innych, zwykle zdecydowanie węższych kanałów, toczy się spokojne, wiejskie życie. Ludzie wydają się być tu niebywale szczęśliwi, mimo iż żyją bardzo skromnie (a może właśnie dlatego). Używają prostych, wręcz prymitywnych narzędzi - ryby np. łowi się za pomocą kuszy i zaostrzonego kija. Przed każdym domem znajduje się kamień służący do prania: kobiety stojąc po kolana w wodzie rytmicznie uderzają o niego praną bielizną. W kanałach nie tylko pierze się: również myje się włosy, wylewa do nich ścieki, łowi się także małże i ryby. Dzieci pływają w nich dla zabawy. Woda natomiast... mniejsza o wodę :)
Ot, spojrzenie, które trwało moment. Sekundę później dziewczynka uciekła.
W wodach Backwaters pływają śmieszne okrągłe i płaskie ryby. Mieszkańcy łapią je w ten oto prosty sposób.
Hindusi to pogodny i bardzo uśmiechnięty naród. W Indiach bardzo różne wiatry wieją, Miejscowi jednak się nimi ogrzewają i jakoś pogodzeni unoszą się nad nimi i szybują.
Na każdym przystanku do autobusu podbiega rzesza sprzedawców tego i tamtego - oblegają pojazd aż do odjazdu, próbując wcisnąć pasażerom owoce, prażony ryż, orzeszki itp.
Ten samochód obwoził po okolicy działaczy partii komunistycznej, skandujących hasła w imieniu swojego przywódcy. W tym zdjęciu coś innego jednak okazało się dla niektórych bardziej istotne. Plakat  w tle po prawej stronie okazał się znakiem firmowym studia fotograficznego, w którym po powrocie robiliśmy odbitki. Fotograf sam znalazł ten szczegół, a my dostaliśmy rabat.
W Kumily przywitała nas gęsta mgła
Kiedy przyszliśmy, kobiety pracujące na plantacji szły właśnie na zasłużoną przerwę. Zostaliśmy poczęstowani herbatą, one zaś chętnie pozowały do zdjęć. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to nie żadne marketingowe zagrywki Liptona, rzeczywiście zrywa się tylko najmłodsze listki.
Ziarenka kawy suszą się na dachu.
Kerala                                                                                            (poczytaj dzienniki z Kerali)
Tamil Nadu
Skomentuj
Copyright © Parampara 2009 Kasia Horwat Maciek Paszkowski       Strona główna       Webmaster       Kontakt
Galeria - strona główna
Goa
biżuteria, kolczyki, imprezy firmowe, team building, Indie, Warhammer
Aby galeria działała poprawnie, muszą załadować się wszystkie miniaturki.